Uwaga, uwaga! Bardzo miło mi ogłosić pierwszy konkurs na moim blogu. Organizuję go, aby uczcić ilość dotychczasowych wyświetleń My Own Glambition.

Uwaga, uwaga! Bardzo miło mi ogłosić pierwszy konkurs na moim blogu. Organizuję go, aby uczcić ilość dotychczasowych wyświetleń My Own Glambition.

Kilka tygodni temu znajoma podarowała mi bon rabatowy do Home and You (ważny do 5 grudnia). Gdy go otrzymałam moje oczęta rozbłysły niczym nos Rudolfa (tak tego od zaprzęgu ; ) ) W Home and You raczej pojawiam się tylko jako window shopper, ale pomarzyć zawsze można… Tym razem już nie było wyjścia, posiadając bon po prostu musiałam go wykorzystać. Okres przedświąteczny sprzyja raczej monotematycznym propozycjom dekoratorskim, ale jakimś cudem, wśród tego całego xmasowego “pierdółkowa” , znalazłam bardziej uniwersalne dodatki. Od dłuższego czasu zakupy mnie wręcz irytują, a chodzenie po galeriach przyprawia o bóle głowy (serio), ale tym razem do domu wróciłam bardzo usatysfakcjonowana, a nieoficjalnie mówiąc, wróciłam z bananem na buzi ; ) Teraz dzielę się swoją radością z Wami.
Tego posta dedykuję wszystkim zmarzluchom : )

W przeciwieństwie do większości moich znajomych lubię zimę. Tak lubię i nie boję się tego głośno powiedzieć ;) No może nie, aż tak bardzo jak lato ;) i lepiej, żeby typowa zima nie trwała do marca czy kwietnia , ale mimo wszystko czas zimowy kojarzy mi się dobrze, bo zima to jazda na nartach, Święta Bożegonarodzenia, które jak żadne inne mają taki cudowny klimat, grzańce winne i piwne, śnieżek za oknem itd. Przedstawię dziś w jaki sposób umilam sobie zimowe dni.
Zima dla mnie to przede wszystkim mania świeczkowania. Uwielbiam zapalać świece zapachowe właśnie tą porą roku. Moje ulubione pochodzą z Biedrony, są niedrogie (ok. 5 zł, w promocji 3,50 zł), a pachną na tyle inetnsywnie , że po kilkunastu minutach można je zgasić, a w pomieszczeniu aromat unosi się jeszcze przez długi czas.
Moi zimowi umilacze to także wszelkiego rodzaju grube skarpetki lub cieplutkie bamboszki. W tym roku skusiłam się na parę nowych bambochów z Deichman’a.
Nie wyobrażam sobie żadnej pory roku bez różnorodnych herbat. Uwielbiam herbaty zielone, białe, nawet do czerwonej się przekonałam, ale zimą pozwalam sobie na dopieszczanie w tym względzie i kupuję herbatki na wagę, przede wszystkim owocowe. W zimne dni do zwykłej zielonej herbaty dodaję świeżo utarty imbir – rozgrzewanko z prawdziwego zdarzenia gwarantowane.
Jak już jesteśmy przy napojach to grzechem byłoby nie wspomnieć o grzańcach : ) Uwielbiam gorące piwo/wino z dodatkiem przyprawy korzennej, goździków, imbiru i domowej roboty soku malinowego.
Muszę przyznać, że jest jedna rzecz, która mnie szczególnie nie cieszy zimą – krótkie dni i brak odpowiedniej ilości promieni słonecznych, aaale zawsze można to przekuć na jakąś korzyść. W czasie długich wieczorów można nadrobić zaległości filmowe lub zagrać w gry planszowe : ) np. w Agricolę, już się nie mogę doczekać kolejnej partii. Uwaga to wciąga i zajmuje sporo czasu.
A Wy w jaki sposób zimujecie w domu?