Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarne mydło. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą czarne mydło. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 29 października 2012

My finger is on the " bottom", czyli recenzja - Savon Noir A l'Eucalyptus


 Moje czarne mydełko sięgnęło dna, jest to zatem dobry moment na rzetelną recenzję tego produktu.




Pojemność:
100 g

Konsystencja:
ciągnący się kleik, dość rzadki

Zapach:
eukaliptusowy

Wydajność:
Bardzo wydajny

Cena:
ok. 28 zł

Dostępność:
mydlarnia u franciszka, internet


Mydło zakupiłam w lutym lub w marcu zeszłego roku w moim mieście w Mydlarni u Franciszka. Chciałam jakiejś alternatywy w kwestii enzymatycznego peelingowania cery i sprzedawczyni poleciła mi właśnie Savon Noir.

 Początkowo byłam zdziwiona konsystencją produktu, ale przyzwyczaiłam się do niej. Zapach, który początkowo kojarzył mi się z maścią Vick'a z czasem zaczął mi odpowiadać, a skojarzenia wiązały się już tylko z czystą cerą :)

Mydełka używałam ok. 2-3 razy w tygodniu, a czasem co 2 tygodnie. Zazwyczaj stosowałam je jako produkt myjący, czyli nakładam na zwilżoną twarz, masowałam i spłukiwałam, a gdy miałam ochotę na delikatny peeling pozostawiałam je na wcześniej oczyszczonej  twarzy na ok. 5-10 minut i po tym czasie dokładnie zmywałam kolistymi ruchami.

Efekty były fantastyczne, zachwyciła mnie gładkość skóry twarzy i uczucie bardzo dobrego oczyszczenia bez nieprzyjemnego wrażenia ściągnięcia twarzy. Taki efekt ciężko mi osiągnąć nawet peelingiem gruboziarnistym.

Podsumowując,
polecam tą odmianę mydełka posiadaczkom cery przetłuszczającej się lub mieszanej, które oczekują od produktu myjącego czystości i gładkości cery, ale bez efektu przesuszenia.

UWAGA
aktualnie skusiłam się na najzwyklejsze mydło Savon Noir i mam wrażenie, że efekty nie są już tak spektakularne. Przetestuję jeszcze ten produkt i dam znać czy rzeczywiście jest gorszy w działaniu od wersji eukaliptusowej. Klasyczne Savon Noir, które posiadam wygląda tak: